Test darmowych programów antywirusowych
Sprawdziliśmy czołowych graczy na rynku bezpłatnych programów antywirusowych oraz świeżą krew czyli aplikacje, które debiutowały całkiem niedawno. Pośród testowanych przez nas rozwiązań znalazły się zarówno tradycyjne programy antywirusowe jak i te funkcjonujące w oparciu o tak zwany model chmury. Jaki program jest najskuteczniejszy? Który jest demonem prędkości? Jak mocno obciążają system poszczególne programy? Czy zarzuty wobec bezpłatnej aplikacji Microsoftu są zasadne? Jakich bezpłatnych antywirusów możemy używać w firmie? Na te i inne pytania odpowiemy w niniejszym teście.
Programy antywirusowe
- avast! Antivirus
- AVG Anti-Virus Free Edition
- Avira AntiVir Personal – Free
- Comodo AntiVirus
- Immunet Protect
- Panda Cloud Antivirus
- PC Tools AntiVirus
- Microsoft Security Essentials
- ZenOK
Na co zwracaliśmy uwagę?
Niewątpliwie jedną z najważniejszych funkcji programu antywirusowego jest skuteczność wykrywania zagrożeń. Pod lupę wzięliśmy również szybkość skanowania oraz obciążenie i wykorzystanie zasobów przez programy. Nie koncentrowaliśmy się na oferowanych funkcjach ponieważ różnice pomiędzy testowanymi aplikacjami w tym zakresie nie są znaczące, nie braliśmy również pod uwagę przyjazności i wyglądu interfejsów ponieważ jest to kwestia indywidualnych upodobań.
Baza wirusów
Wykrywanie wirusow
Dziewięć bezpłatnych programów antywirusowych stanęło do walki z armią przeszło 21 tys. wirusów. By nie ułatwiać zadania strażnikom naszego bezpieczeństwa, pakiet wirusów powiększyliśmy o kolejne 20 tysięcy niezainfekowanych plików. Tym sposobem każdy antywirus miał do przeskanowania ponad 7 GB danych. W paczce znalazły się między innymi szkodliwe komponenty Adware, W32, konie trojańskie, aplikacje Gamethief czy robaki.
Komponenty Adware wchodzące w skład naszego “zestawu powitalnego” to głównie aplikacje zawierające komponenty szpiegujące. Ich zadanie jest stosunkowo proste – dostarczyć autorom wirusów wszelkich możliwych informacji o użytkowniku. Oczywiście bez jego wiedzy. W katalogu Gamethief znalazło się 4190 wirusów odpowiedzialnych tylko i wyłącznie za kradzież danych umożliwiających dostęp do kont gier komputerowych. Największym składnikiem naszej paczki były Trojany (oprogramowanie, którego nazwa pochodzi od mitologicznego konia trojańskiego). Instalowane są one zazwyczaj podstępem i umożliwiają przejęcie pełnej kontroli nad komputerem ofiary. Komponenty W32 podobnie jak robaki uprzykrzają głównie życie, powielając się i wysyłając swoje kopie do innych użytkowników sieci. Potrafią blokować dostęp do stron internetowych, szyfrować pliki, wyłączać usługi aktualizacji itp. W katalogu Inne umieściliśmy wirusy, które trudno było jednoznacznie sklasyfikować.
Maszyna testowa
Aby zagwarantować możliwie obiektywne warunki, każdy rywalizujący program antywirusowy uruchomiony został na identycznym komputerze z zainstalowanym systemem Windows 7 Ultimate 32 bit. Nasza platforma testowa funkcjonowała w oparciu o takie podzespoły jak procesor Intel Core i7 870 2,93 GHz, płytę główną Gigabyte GA-P55-U3, pamięć Kingston DDR3 2×1GB 1333MHz, dysk twardy Samsung HD103JS 1000GB 2x oraz zasilacz Sapphire FirePSU 625W.
Nasz test przeprowadzamy w możliwie obiektywnych warunkach, należny jednak pamiętać, ze mimo iż baza wirusów jest bardzo obszerna nie mamy tutaj wszystkich przedstawicieli flory komputerowej. Tym samym, inny zestaw złośliwych kodów mógłby dać nieco różniące się wyniki. Mamy jednak nadzieje, że niniejszy test przekona Was, że decyzja co do wyboru obrońcy systemu powinna być naprawdę przemyślana.
Dalsza część artykułu na www.dobreprogramy.pl